Program Nadzieja
O Nadziei
Zasady
Deklaracja
Blankiet wpłat
Kontakt
Kwartalnik Lafia
Ostatni numer:


Prenumerata
Archiwum
Redakcja
Uroczystość św. Piotra i Pawła w San Javier
Uroczystość św. Piotra i Pawła w San Javier (Boliwia)

articles: tn_odpust_PiP2.jpgJedna z piękniejszych kart w historii ewangelizacji kontynentu południowo-amerykańskiego została napisana przez zakon jezuitów i stworzony przez nich system ośrodków misyjnych, zwanych redukcjami. Niestety wiedza dotycząca działalności redukcji jezuickich nie jest w Polsce należycie rozpowszechniona. Ogranicza się ona zasadniczo do podstawowych informacji, które nie są w stanie ukazać całego bogactwa systemu redukcyjnego. Co więcej, informacje te dotyczą przeważnie misji w Paragwaju (nie sposób pominąć roli w popularyzowaniu zagadnienia, jaką odegrał nagrodzony Oskarem film Misja z udziałem Roberta De Niro i Jeremy'ego Ironsa), a pomijają prawie całkowicie działalność jezuitów na terenie Chiquitanii. Tymczasem to redukcje boliwijskie stanowią o wiele bogatsze źródło dla wszystkich, którzy pragną poznać historię oraz zaznajomić się z poszczególnymi aspektami fenomenu redukcyjnego. Unikatowość misji wśród Chiquitanos związana jest z jej żywotnością. Po wydarzeniach z roku 1767 i wydaleniu jezuitów misje wśród Guaranís opustoszały, a same obiekty z biegiem czasu obróciły się w ruinę. Tymczasem misje boliwijskiego wschodu, pomimo zmieniających się warunków, przetrwały do dnia dzisiejszego tak w wymiarze materialnych obiektów jak i kultury niematerialnej (muzyka, obrzędowość, tradycje). To właśnie przez fakt historycznej ciągłości są one wspaniałym materiałem do badań dla historyków, muzykologów, architektów i historyków sztuki, misjologów i etnologów.

articles: tn_odpust_PiP1.jpgPierwsza misyjna fundacja wśród Chiquitanos została założona 31 grudnia 1691 roku. Została ona zadedykowana wielkiemu apostołowi Indii, św. Franciszkowi Ksaweremu - San Javier. Znajduje się ona w odległości ok. 250 km na północ od Santa Cruz (aktualna prowincja Ñuflo de Chávez) i jest prawdziwą perłą żywej kultury, gdzie elementy wiary chrześcijańskiej łączą się z tradycjami rdzennych mieszkańców tego terenu. San Javier poszczycić się może przepiękną świątynią, odrestaurowaną w ostatnich latach, gdzie od lat 30-tych XX wieku pracują duchowi synowie św. Franciszka. Obecnym proboszczem parafii jest polski franciszkanin o. Cezary Domagała z katowickiej prowincji Zakonu Braci Mniejszych.

Bez wątpienia najbardziej charakterystyczną uroczystością w San Javier są obchody ku czci świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 i 30 czerwca). Tym, co czyni uroczystości te wyjątkowymi, jest udział i taniec Yarituses, który przybliża nas do pierwotnych wierzeń Indian Chiquitos z regionu San Javier zaadaptowanych do wiary i kultu chrześcijańskiego.

W mitologii pierwotnych Chiquitanos z San Javier (Piñokas) liczne w tym regionie wzgórza, skały i wulkaniczne głazy były miejscami świętymi i ośrodkami kultu (np. wzgórze Muchurú, skała San Francisco, skała Apostołów). Na tych miejscach Indianie czcili bóstwo utożsamiane ze strusiem (Piyo), który zamieszkiwał sfery niebieskie. Według mitologii wielki ptak Piyo prowadził dusze zmarłych do krainy wiecznego spoczynku. Pośmiertna wędrówka łączyła się jednak z wieloma niebezpieczeństwami i próbami, które zmarły musiał pokonać. Musiał wykazać się walecznością i pokonać groźne zwierzę. Dlatego też od najmłodszych lat Piñokas zaprawiali się w polowaniach przy pomocy łuku. Zmarły na swej drodze napotykał gęste i pełne ciernistych krzewów zarośla, przez które musiał się przedzierać. Jeżeli nie potrafił sprostać temu wyzwaniu, dusza zmarłego ginęła, skazując się na niekończącą włóczęgę po leśnych gęstwinach. Jeżeli zmarły zdołał jednak pokonać trudy i niebezpieczeństwa podroży, to czekał na niego wielki ptak, który na skrzydłach przenosił go na nieboskłon. Zmarły musiał jednak okazać należny szacunek strusiowi i ponadto zdać egzamin z tego wszystkiego, co dobre i złe dokonało się w jego ziemskim życiu. Jeżeli popełnił poważny błąd lub też z lekceważeniem podszedł do ptaka, to ten wymykał mu się i nie prowadził go w miejsce upragnionego spoczynku. Gdy jednak zmarły zwycięsko przeszedł próby, to ptak zabierał go do królestwa, gdzie mógł bezpiecznie schronić się w zaciszu jego wielkich skrzydeł. I już więcej nie cierpiał, lecz bezpiecznie mógł zamieszkać na nieboskłonie w konstelacji Upayarés.articles: tn_odpust_PiP3.jpg

Chiquitanos z plemienia Piñoka oddawali cześć swemu bóstwu poprzez rytualny taniec, wykonywany przez Yarituses (słowo yaritux znaczy wzniesienie, skała i odnosi się do miejsc kultu). W czasie religijnych uroczystości starszyzna plemienna (iñuma) składała ponadto dary ofiarne, które były zabezpieczeniem na czas pośmiertnego życia. Ofiarowywano pierwociny płodów ziemi (kukurydza, maniok) i upolowaną zwierzynę. Dary te struś zabierał na nieboskłon, miejsce swojej siedziby i wiecznej szczęśliwości, w praktyce zaś rozdzielano je pomiędzy starszyzną plemienną. To oni bowiem przygotowywali się do drogi ku wieczności.

Jezuiccy misjonarze, którzy przybyli na te tereny na przełomie XVII i XVIII wieku, umiejętnie zaadoptowali pierwotny kult pogański do wyrażenia prawd wiary chrześcijańskiej. Wskazali na św. Piotra jako na skałę (yaritux), na której zbudowany jest Kościół. To Piotrowi Chrystus powierzył klucze Królestwa Bożego i to on, niczym Wielki Ptak (Piyo), otwiera podwoje Królestwa Bożego tym, którzy zwycięsko przeszli przez próby i niebezpieczeństwa życia. Dawne tradycje zostały więc przejęte i zasymilowane w obrzędowości chrzescijańskiej.

Yarituses i abuelos gromadzą się wczesnym rankiem na okolicznych wzgórzach, po czym udają się do kościoła, aby oddać cześć Świętym Apostołom. Wspólnie tworzą oni taneczny korowód towarzyszący procesji z figurami świętych. Yarituses przywdziewają płócienne maski zwieńczone diademem z piór strusia. Maski te dodatkowo udekorowane są na wysokości czoła kolorowymi piórami egzotycznych ptaków (papug lub tukanów). Ubiór Yarituses składa się z prostej białej koszuli i białych spodni. Płócienne prześcieradło lub inny materiał, przewieszony przez ramię, okrywa ciało, a na łydkach zawieszone są grzechotki wykonane z muszelek lub z nasion. Na stopach tancerze noszą tradycyjne skórzane sandały (abarcas), a w dłoniach trzymają kij udekorowany kolorowymi wstążkami, na którego końcu znajduje się maskotka - niewielka lalka.

articles: tn_odpust_PiP4.jpgAbuelo przyodziany jest w strój wieśniaka. Twarz zasłonięta jest maską wykonaną ze skóry dzikiego zwierzęcia: tygrysa, jelenia lub ze skorupy pancernika. Na plecach niesie panacu (rodzaj plecaka wykonanego z liści palmy), w którym znajdują się dary ofiarne, a w dłoniach dzierży laskę udekorowaną zasuszonym ptakiem lub czaszką dzikiego zwierzęcia.

Wykonywany taniec polega na cyrkularnych lub linearnych krokach. Tancerze zbliżają się do figur świętych i od nich się oddalają. Taniec ten wiąże się ze sporym wysiłkiem fizycznym, gdyż procesja oraz taniec może przeciągać się nawet do kilku godzin. Trwa on także po zakończonej procesji. Na placu przykościelnym i wewnątrz dziedzińca parafialnego uczestnicy pochodu nadal tańczą przy muzycznym akompaniamencie lokalnej kapeli.





Aby lepiej przybliżyć tradycję związaną z uroczystością ku czci św. Apostołów Piotra i Pawła w San Javier, zamieszczam tekst rozmowy o. Jesusa Galeote Tormo ofm, długoletniego proboszcza z San Javier, z szefem lokalnej Rady Starszych: Calixto Rivero Mojica. Tekst ten ukazał się w publikacji Misiones de Chiquitos. Una mirada franciscana autorstwa J. Galeote Tormo (Santa Cruz 2000).

Mógłby nam Pan opowiedzieć legendę o bóstwie Piyo?

Otóż pewnego razu grupa myśliwych z plemienia Chiquitanos poszła na polowanie. W drodze powrotnej myśliwi zatrzymali się na miejscu zwanym Piñoka, na którym postanowili rozbić obóz. Tam właśnie dostrzegli wielkiego strusia, którego chcieli upolować. Wspięli się na wielką skałę, aby móc lepiej widzieć, gdzie znajduje się struś, jednakże ten stał się niewidoczny. Wtedy to Paikonekas zrozumieli, że struś ten posiadał coś niezwykłego w sobie i że miejsce to pełne jest tajemnicy.

W czasie nocy, kiedy odpoczywali, siedząc przy ognisku, jeden z myśliwych spojrzał w niebo i dostrzegł tam między gwiazdami strusia, którego szukali. Powiedział wtedy: «Spójrzcie na niebo. To tam znajduje się struś, który nam uciekł». Zrozumieli wtedy, że struś ten był bóstwem. W tym to właśnie miejscu nasi praojcowie osiedlili się, gdyż miejsce to było pełne tajemnicy.

Czy jest to stara legenda?

Legenda ta jest z bardzo dawnych czasów, jeszcze przedmisyjnych. Mówi się, że Chiquitanos często chorowali i wydawało im się, że już wymrą i dlatego też zdecydowali się przenieść się w nowe miejscu, które nazywa się Piñoka, a które znajduje się tam, gdzie skała San Francisco, za wioską zwaną Montecristo, około 25-28 km od San Javier. To tam Paikonekas zobaczyli strusia wśród gwiazd na nieboskłonie. O tym opowiadali mi starcy tacy jak Ramona Morena, która zmarła przed 25 laty oraz Rosa Flores, która zmarła w wieku 111 lat. Opowiadała to tak, jakby sama przeżyła to i widziała.

Jaka jest różnica między „paikonekas" i „piñokas"?

To właśnie oni byli paikonekas. Jest to nazwa rasy. A miejsce, w którym żyli nazywa się Piñoka. To tam sprawowali swoje obrzędy religijne.

Jaką drogę musiał przebyć człowiek, aby dojść do bóstwa Piyo?

Kiedy paikonekas umierali, musieli dojść do miejsca, gdzie zamieszkiwało bóstwo Piyo i dlatego też już wcześniej składali mu ofiary, tak aby wszystko było przygotowane na czas życia po śmierci. Oni nawet wyczekiwali godziny śmierci. Jednak droga do bóstwa Piyo nie była łatwa i musieli zmierzyć się z wieloma przeszkodami. Różnie były przedstawiane te niebezpieczeństwa. Niektórzy opowiadali nam o tym, że zmarły musiał przeprawić się przez rzekę, w której pływała drapieżna bestia. I dlatego też musiał umieć dobrze i szybko pływać, aby duch rzeki go nie usłyszał. I gdy już się przeprawił na drugi brzeg, to napotykał nowe przeszkody. Musiał przedzierać się przez gęste zarośla pełne ciernistych krzaków. Łatwo można się tam było zgubić. I gdy ktoś zgubił drogę, to już tam pozostawał, błądząc, bez możliwości dotarcia do Piyo.

Następnie czekał na niego duch, który egzaminował zmarłego z wszystkich rzeczy, których ten dokonał w życiu: sprawdzał, jak zmarły odnosił się do osób obdarzonych autorytetem, jaki był względem swoich rodziców. To Duch ten prowadził go do Piyo, gdzie już więcej nie cierpiał. Jest to dobry towarzysz podróży, niczym wysłannik bogów, który oczekiwał na każdego paikoneka; zadaniem jego było jednak sprawdzić, jak zmarły żył i czego dokonał w życiu.

articles: tn_odpust_PiP5.jpg

W jaki sposób przebywało się drogę z tej ziemi do Piyo, który mieszka pomiędzy gwiazdami?

Wielki ptak brał w swoje skrzydła zmarłego i przenosił go na nieboskłon. Jednakże zmarły musiał spełnić to, o czym wcześniej już mówiłem: pozytywnie zdać egzamin z życia. Jeżeli go nie zdał, ptak nie zjawiał się i zmarły pozostawał na pustkowiu.

Czego wymaga się od Chiquitanos, aby mogli przejść do Raju Piñoka?

Chiquitano musi szanować swoją kobietę i nie bić jej. Musi czcić swoich rodziców, dziadków i starszyznę plemienną. Musi być pracowity. Musi chodzić na polowania, aby zapewnić utrzymanie swoim dzieci.

Jakie zadanie spoczywa na Abuelos w czasie, gdy tańczą Yarituses?

Abuelos składają ofiarę bóstwu Piyo. Ofiarowują mięso z upolowanej zwierzyny, wosk i tkaniny. Czynią to, aby bóstwo pomogło im w zdobyciu tego wszystkiego, co niezbędne do życia (mięso, ryby, miód). Ponadto składają ofiary, aby Piyo przygotowało im godne mieszkanie w raju Piñoka.

I co robiono z tymi ofiarami?

Ofiary dzieliła pomiędzy siebie starszyzna plemienna. Przekazywano je sobie o północy, gdy wszyscy spali. Starszyzna dzieliła to, a następnego dnia wszyscy patrzyli i już nic nie było. I mówili wtedy, że to Piyo przybył i wszystko zabrał.

A w jaki sposób kobieta mogła dostać się do raju?

Piyo przyjmował wszystkich: tak kobiety jak i mężczyzn. Kobiety jednak nie uczestniczyły w ceremoniach, a tylko się im przyglądały. Kobieta jest pewniejsza tego, że dostanie się do raju, gdyż to ona rodzi dzieci i to już jest gwarancją dostania się na nieboskłon.

I jakie jest to życie razem z Piyo w raju Piñoka?

Tam jest wszystko: tam już nie chodzi się na polowania, tam już nie przyrządza się chichi i nie wykonuje żadnej pracy. Bóstwo Piyo tam ma wszystko to, co zaniosło mu się w ofiarach w ciągu całego życia: mięso, ryby, owoce, pszczeli miód... wszystko w dostatku i w nadmiarze.

Wsrod Chiquitanos były osoby odpowiedzialne za sprawowanie kultu?

Wsród Chiquitanos byli nauczyciele, którzy czuwali nad przestrzeganiem prawa i nauczali go. Byli także odpowiedzialni za sprawowanie rytów religijnych, którzy przepowiadali i przestrzegali przed grożącą nam karą. I cały lud wsłuchiwał się w ich słowa z wielkim lękiem i wszyscy skrupulatnie robili to, co oni nakazywali.

Jaka było zadanie starszych?

To oni przedstawiali historie i to, co dawniej się wydarzyło. Opowiadali o dobrych rzeczach. Oni także tańczyli, idąc w tyle za Yarituses, jednakże robili to z mniejszą zwinnością.

Jakie jeszcze inne osoby wśród Chiquitanos cieszyły się autorytetem?

Szef plemienia - wielki Taita oraz dowódcy, których zadaniem było polować na zwierzynę i formować grupy mężczyzn; przeprowadzać zwiad w puszczy celem znalezienia zwierzyny. Byli także wojownicy, którzy ćwiczyli się i przygotowywali do obrony. Tak to wyglądało wcześniej i to pamiętają najstarsi.


O. Kasper Kaproń OFM

Zdjęcie z galerii
Plus
Archiwum wiadomości
Intencje Papieskie
Muzeum misyjne
Intencje dla misjonarzy
Polecamy
Zaloguj
Przetłumacz stronę